...pomysł był prosty. Chcieliśmy nagrać teledysk, wzorowany na starych telewizyjnych nagraniach występów artystów w rodzaju Roya Orbisona czy The Beatles.
Nie ma na nich szybko zmieniających się ujęć ani zapierających dech w piersiach efektów specjalnych. Jest tylko zespół, publiczność i piosenka no i klimat, którego dziś już nie da się podrobić. Tym teledyskiem chcieliśmy złożyć hołd tej magicznej prostocie. Najbardziej odpowiednią do tego piosenką z naszego repertuaru wydała nam się "Dzidzia".
[Opracowanie: Muzyka Końca Lata]
Samo kręcenie, przebiegło właściwie bezproblemowo. Z ciekawostek to może tyle, że okazało się, że boombox, z którego puszczaliśmy piosenkę, odtwarzał ją w nierównym tempie, co nastręczyło trochę trudności przy późniejszej synchronizacji obrazu z dźwiękiem, no i Makaron zgubił gdzieś rurkę niezbędną do zagrania jednej solówki, więc zastąpił ją nałożoną na palec szyjką od zbitej butelki. Wielką wdzięczność chcielibyśmy wyrazić wszystkim naszym przyjaciołom, którym chciało się wstać (niektórzy to się w ogóle nie kładli i wpadli prosto z imprez) w niedzielny poranek i w przebraniu udać się do mińskiego MDKu, w którym dzięki uprzejmości pani dyrektor Elżbiety Kalińskiej mogliśmy całą sprawę rozegrać.
Osobne podziękowania dla Krzysia Wierzbickiego, który zdecydowanie jest częścią naszej rodziny no i Przemka Jaczewskiego, który kolejny raz pomógł nam przy teledysku.